***
Powoli się wybudzając, Neira czuła, że ktoś ją niesie na
rękach. Do jej świadomości powoli zaczęły docierać dźwięki – stukotanie butów
na kamiennej posadzce. Postanowiła otworzyć
oczy, ale odkryła, że nie jest w stanie
niczego zobaczyć. Poruszyła się niespokojnie, usiłując dostrzec coś w
otaczającej ją ciemności.
- Spokojnie, już prawie jesteśmy na miejscu – usłyszała ciepły,
znajomy głos. Tyle że głos jej nauczycielki rzadko bywał ciepły.
- Pani Nina…? Co się stało, gdzie...
- Poczekaj, zaraz wszystkiego się dowiesz. - Starsza pani zatrzymała się i postawiła dziewczynę na ziemi. Przyłożyła dłoń do ściany, która odsunęła się, ukazując niewielką, dobrze oświetloną komnatę z drzwiami rozstawionymi w regularnych odstępach. Neira zmrużyła oczy na widok światła. Ruszyła chwiejnie do środka. Nadal nie czuła się najlepiej.
- Siadaj sobie - powiedziała Nina, wskazując jedno z niewielkich, metalowych pudeł ustawionych wokół największego, przypominającego stół. Sama również usiadła. Neira wykonała polecenie.