Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głos Kolorów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Głos Kolorów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 3 grudnia 2016

Głos Kolorów | Rewolucja #3



***

Powoli się wybudzając, Neira czuła, że ktoś ją niesie na rękach. Do jej świadomości powoli zaczęły docierać dźwięki – stukotanie butów na  kamiennej posadzce. Postanowiła otworzyć oczy, ale odkryła,  że nie jest w stanie niczego zobaczyć. Poruszyła się niespokojnie, usiłując dostrzec coś w otaczającej ją ciemności.

- Spokojnie, już prawie jesteśmy na miejscu – usłyszała ciepły, znajomy głos. Tyle że głos jej nauczycielki rzadko bywał ciepły.
- Pani Nina…? Co się stało, gdzie...
- Poczekaj, zaraz wszystkiego się dowiesz. - Starsza pani zatrzymała się i postawiła dziewczynę na ziemi. Przyłożyła dłoń do ściany, która odsunęła się, ukazując niewielką, dobrze oświetloną komnatę z drzwiami rozstawionymi w regularnych odstępach. Neira zmrużyła oczy na widok światła. Ruszyła chwiejnie do środka. Nadal nie czuła się najlepiej.
- Siadaj sobie - powiedziała Nina, wskazując jedno z niewielkich, metalowych pudeł ustawionych wokół największego, przypominającego stół. Sama również usiadła. Neira wykonała polecenie.

wtorek, 29 listopada 2016

Głos Kolorów | Rewolucja #2

Obaj mężczyźni przyjrzeli się drzwiom. Wisiała na nich jedynie kokarda, nie były udekorowane niczym więcej. Nawet klamki brakowało. Aleksander wyciągnął broń, którą wcześniej znalazł i przyjrzał się jej.
- Tak właśnie myślałem, że może nam się przydać - mruknął do siebie.

Razem z przyjacielem schował się za rogiem korytarza, po czym rzucił przedmiotem z całej siły. Efekt był natychmiastowy. Gdy tylko wyjrzeli zza rogu, ich oczom ukazał się pokój ukryty dotąd za drzwiami. Teraz brakowało i drzwi, i jednej ściany. Na środku tyłem do nich leżała dziewczyna, jakimś cudem nietrafiona żadnym odłamkiem. Jej krótkie, czarne włosy były niepokojąco rozsypane wokół głowy.

piątek, 25 listopada 2016

Głos Kolorów | Rewolucja #1


Rozdział 2: Rewolucja


Aleksander starał się jak najciszej stawiać kroki. Powoli, za to niezauważenie dostał się do drewnianego płotu okalającego szkołę, który i tak był bezużyteczny, gdyż niewiele osób miało ochotę - lub odwagę - zbliżać się do budynku. Jednak Aleksander nie był jedną z takich osób. Zajął ustalone wcześniej miejsce i zerkał co chwilę to za płot, to na Kruka, który stał kilkanaście metrów dalej.

Nie ma co się oszukiwać - był podekscytowany możliwością włamania się do szkoły magii i uwolnienia z niej dawno niewidzianej przyjaciółki. Przyjrzał się najdokładniej, jak się dało zza dziur w płocie, murom budynku. Ostatni raz widział Neirę gdzieś tam, w środku. Był ciekaw, jak bardzo się zmieniła przez ostatnie lata... był ciekaw, czy w ogóle go rozpozna. Uznał jednak, że nie ma sensu się o to zamartwiać, skoro jeszcze nawet nie dotarli do celu. Więc w dalszym ciągu cierpliwie czekał.

niedziela, 20 listopada 2016

Głos Kolorów | Wolność #4

- Co takiego? - spytał Aleksander z niedowierzaniem. - Przecież nie jesteśmy jeszcze gotowi na atak! Jeśli teraz...
- Nie jesteśmy i nigdy nie będziemy - przerwał mu ostro Kruk. - Zobacz tylko, jakie siły mamy do dyspozycji. Mamy młodych chłopców i uciekinierów z miasta, a także trzech przedstawicieli mojej rasy. To wystarczająco, żeby na tę chwilę się włamać, natomiast nigdy nie zbierzemy armii tysiąca wyszkolonych wojowników, powinieneś zdawać sobie z tego sprawę. Zresztą, jeśli jeszcze trochę tu pomieszkamy, to całkiem się zadomowimy w tej skalnej dziurze, walcząc o pozostanie niezauważonym. Jeśli zaś chcesz zebrać więcej osób, to pamiętaj, że wszystkim trzeba zapewnić wyżywienie. A Neira? Pomyślałeś o niej? Przez cały ten czas, gdy my przygotowujemy się do rewolucji, ona siedzi zamknięta w tej swojej szkółce, najprawdopodobniej od początku otumaniana jakimiś substancjami. Pomyśl chwilę, chłopcze. Co dobrego przyjdzie nam z odkładania wszystkiego na później?

niedziela, 3 kwietnia 2016

Głos Kolorów | Wolność #3



Aleksander siedział na okrytym futrem murku, niecierpliwie stukając palcami o siebie. Był całkowicie pochłonięty myślami, a do tego lekko podekscytowany planem, który powstawał w jego głowie. Siedział w zaciszu swojej kryjówki, dobrze ukrytej przed ciekawskimi oczami, a do tego strzeżonej przez kilkudziesięciu ludzi, którym ufał. Choć może ufność to w tej sytuacji za wiele powiedziane – wiedział po prostu, że żaden z nich nie ośmieliłby się go zdradzić, każdy ze swoich powodów.

Przerwał rozmyślania i rozejrzał się po kryjówce. Była to przestronna komnata z jednym otworem wyjściowym oraz mnóstwem krótkich korytarzy i niewielkich pokojów, które się z nią łączyły, nieraz ciągnących się daleko w głąb skały, aż do serca góry. Wszystko to ukryte było wysoko ponad budynkami, z dala od domów mieszkalnych, choć kilka kroków od wyjścia rozciągał się doskonały widok na całe miasto. Nigdzie nie było widać ludzi, choć Aleksander wiedział, że są oni dobrze ukryci w strategicznych miejscach, skąd mogą obserwować życie mieszkańców. Kilku ze swoich szpiegów wysłał do samego centrum,
żeby mogli zbierać jak najwięcej informacji, czy to z plotek, czy nawet z lokalnych legend; tych drugich ostatnio przybywało, Aleksander sam zadbał o to, by  kilka z nich, stworzonych przez niego, krążyło po rynku. Dzięki temu zdobywał niejako władzę nad tym, w co ludzie wierzą i czego się boją, a to potężna władza. Uśmiechnął się pod nosem. Na ulicach tego miasta nie działo się nic, o czym by nie wiedział.

wtorek, 29 marca 2016

Głos Kolorów | Wolność #2



Przez zasłonięte grubą kotarą okno desperacko próbowały się przedrzeć promienie południowego, jasnego słońca, kiedy Neira się obudziła. Otworzyła oczy i natychmiast zalała ją fala bólu przenikającego przez jej przemęczoną nauką głowę. Jęknęła z niezadowoleniem, ale powoli podniosła się z łóżka. Do tej pory jeszcze nigdy nie obudziła się tak wcześnie, zazwyczaj to ktoś ze służby przychodził do niej i zmuszał ją do wstania. Tym razem jednak czuła się wypoczęta, nie licząc bólu głowy. Chwiejnie, podpierając się ręką o ścianę, podeszła do okna, podczas gdy jej druga dłoń osłaniała oczy od słabego, choć rażącego ją światła. Odetchnęła głęboko i delikatnie odsunęła zasłonę, czekając, aż jej wzrok przyzwyczai się do słońca. Ponownie zignorowała irytujące kłucie w skroniach i niecierpliwie czekała. Kiedy już mogła bez problemu spojrzeć na pomieszczenie, zalane światłem po raz pierwszy od niepamiętnych czasów, odkryła, że patrzenie na mieniące się ściany tylko potęguje jej cierpienie. Czym prędzej przysunęła się do okna i wyjrzała przez nie, napawając się jasnością dnia.

wtorek, 8 marca 2016

Głos Kolorów | Wolność #1



Rozdział 1: Wolność

 

~7 lat później~

Neira szła chwiejnym, nierównym krokiem. Jej ostrożne kroki niosły się echem po pustym korytarzu, gdy stąpała po kamiennej posadzce. Ręką podpierała się o zimną ścianę, aby nie upaść. Co chwilę mijała jakieś drzwi prowadzące do nieznanych jej pokojów, raz po jednej, raz po drugiej stronie. Śmieszny układ, pomyślała. Czuła się o wiele bardziej zmęczona niż poprzedniego dnia, a przecież miała jeszcze tyle do zrobienia… Zatrzymawszy się, potrząsnęła lekko głową i odegnała wszystkie męczące  myśli. Przez chwilę nie mogła się na niczym skoncentrować, ale zaraz odzyskała kontrolę nad sobą i ruszyła dalej.

piątek, 4 marca 2016

Głos Kolorów | prolog #4



Wszyscy ustawili się w półokręgu. Neira podeszła do muru, przy którym stał jej ojciec i starsza pani o siwych włosach. Nauczycielka pierwsza przerwała ciszę.
- Podejdź, Neiro. Zapoznamy cię z niektórymi warunkami umowy przysięgi, po czym przejdziemy do właściwej Ceremonii.

Warunkiem było dostarczenie przez siedmiolatkę energii potrzebnej do zburzenia muru, za co miała dostać mnóstwo udogodnień, takich jak odporność na wszelkiego rodzaju niemagiczne choroby. Tyle przynajmniej Nefryta zrozumiała.
 - Neira, chodź tu – tym razem to Hees się odezwał.

niedziela, 28 lutego 2016

Głos Kolorów | prolog #3


Według Nefryty spadali. To było jedyne słowo, jakim potrafiła określić to uczucie. Czuła, że się przemieszcza, choć jedynym, co widziała, było tajemnicze światło, którego koloru nie potrafiła nawet określić. Coś jakby…świergoczący? Chroboczący kolor, czy to możliwe? Uświadomiła sobie, jak dziwne było to stwierdzenie i porzuciła sprawę nieznanej barwy.

Wszystko wokół wydawało się dziwnie nieruchome. Minuty mijały, a ona nie była pewna, co ma zrobić. W jednym momencie spostrzegła, że w pobliżu nie ma ani Aleksandra, ani tego całego Kilaki. Co się z nimi stało? Chciała krzyczeć, lecz nie mogła otworzyć ust. Ba, wcale nie mogła się ruszyć. Zaczęła się właśnie zastanawiać, czy kiedykolwiek się stąd wydostanie, gdy otaczające ją światło gwałtownie znikło i została brutalnie przywrócona do rzeczywistości. Poczuła się, jakby dostała z pięści w brzuch. Zamrugała oczami i nagle zrobiło jej się okropnie niedobrze. Miała ogromną potrzebę natychmiast wyrzucić zawartość swojego żołądka na kamienną posadzkę. Właśnie, od kiedy tu znajduje się posadzka?

czwartek, 25 lutego 2016

Głos Kolorów | prolog #2



Jakiś czas później Nefryta wraz z bratem stała przed potężnymi turkusowymi wrotami prowadzącymi wprost do szkoły magii, lub też szkoły „rozpieszczonych czarnoksiężnikowców”, jak zwykli mawiać okoliczni mieszkańcy. Była ubrana w długą, błękitną, przetykaną złotem szatę adepta z mnóstwem bogatych zdobień i kolorowych kamyczków. Została również wyposażona w srebrny pas w kształcie szczerzącego zatrute kły tułowija, umożliwiający zidentyfikowanie ucznia oraz amulet, który, jak twierdził Aleksander, miał służyć do ochrony. Do tej pory dziwiła się, jakim cudem udało im się niepostrzeżenie napaść dwóch – wyszkolonych! – adeptów o zdolnościach magicznych, ogłuszyć ich i zostawić nieprzytomnych w rzadko odwiedzanym miejscu, wcześniej zabierając im pełne stroje do Ceremonii. Może i trochę źle się z tym czuła, bo czy na pewno nic złego nie mogło spotkać dwójki ukrytych i do tego oszołomionych młodych magików? Przypomniała sobie jednak, że przecież potrafili bez gorszych skutków ogłuszać ludzi i robili to, odkąd pamiętała, więc tym razem też nie powinna mieć wyrzutów sumienia. Szybko się ich pozbyła.

niedziela, 21 lutego 2016

Głos Kolorów | prolog #1



Nefryta stała spokojnie na środku placu. Wiatr lekko muskał jej gęste, jaskraworude włosy. Być może gdyby ich kolor był nieco ciemniejszy, tak jak u reszty rodziny, inne dzieci nie poniżałyby jej i mogłaby się z nimi bawić. Odkąd pamiętała, była nielubianą i nieciekawą postacią w życiu otaczających ją ludzi. Była w stanie to zauważyć pomimo tak młodego wieku tylko i wyłącznie dlatego, że posiadała fascynującą umiejętność skradania się i podsłuchiwania rozmów dorosłych. Oni nigdy nie zwracają na nas uwagi, przemknęło jej przez myśl. To ich błąd.